Jegomościa spotkałem po drodze na dworzec, jest to zarazem ostatni strzał z Tangeru w tej serii, ale jeszcze tu wrócimy ;)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tanger. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tanger. Pokaż wszystkie posty
środa, 3 listopada 2010
wtorek, 2 listopada 2010
niedziela, 31 października 2010
sobota, 30 października 2010
piątek, 29 października 2010
czwartek, 28 października 2010
Tanger 4
Jedyną osobą która sama z siebie zwróciła się do nas z pomocną ręką , był młody chłopak, który pomógł nam dogadać się z kelnerem tutejszej kawiarni, mającym duży problem z matematyką i liczeniem drobniaków. Na odchodnym ostrzegł nas , że Tanger jest bardzo niebezpiecznym miastem. W czasach międzynarodowej strefy Tanger, miasto niejako wyjęte spod prawa, przyciągało artystów, szmuglerów, prostytutki, hazardzistów, szpiegów i całą rzeszę ludzi, którzy unikali konfrontacji z kodeksem karnym. Nie odczuliśmy żadnego zagrożenia na własnej skórze. Może też nie było ku temu wystarczająco wiele okazji. Jednak muszę przyznać, iż nie czułem się komfortowo robiąc tam zdjęcia, miałem wrażenie, że jestem wciąż bacznie obserwowany, a być może było to jedynie wrażenie spotęgowane zmęczeniem po rejsie, notorycznym niewyspaniem i pierwszym zderzeniem z tutejszą kulturą.
poniedziałek, 25 października 2010
niedziela, 24 października 2010
Tanger 2
Matisse powiedział, że w Tangerze znalazł światło. Szkoda, że teraz cienie rzucają olbrzymie bloki, a nie jak dawniej drzewa, a okoliczne wzgórza porastają nowe osiedla.
piątek, 22 października 2010
Afryka!!! Tanger 1
I oto dopłynęliśmy! Zima stulecia nas nie opuściła. Dotarła także do Maroka. Nasz prom, zamiast przybić do brzegu po trzech do czterech godzinach , trafił do portu po ponad sześciu godzinach bujania
.
Pierwsze wrażenie z Afryki - wszyscy wymiotują! Na początku zganialiśmy winę na sztorm, ale po przybyciu do Tangeru, w którym okazało się, że " zima stulecia " obfitymi opadami deszczu zmyła tory na odcinku Tanger - Kenitra, zmieniliśmy zdanie. Marokańczycy mają to do siebie, że wymiotują w każdym środku lokomocji! Wymiotowali na statku, w autobusach podstawionym zamiast niekursujących pociągów, a i w pociągach da się zauważyć lub wyczuć tą przypadłość. Rodowici współtowarzysze w podróży przygotowani są na taką ewentualność i w momencie, gdy pasażer w pobliżu robi się zielony, lub wykonuje różne dziwne, łamane ruchy w kierunku połogi , lub foliowej torby, wyciągają metalowe puzdereczko, wypełnione czymś w rodzaju wonnego balsamu, smarują sobie albo kawałek dłoni albo obszar po nosem , i jakby nigdy nic odbywają dalszą część podróży.
Hmmm , strasznie interesujący post mi wyszedł. Nieprawdaż ? ;D
Reasumując - dopłynęliśmy do Afryki !!!!!
Subskrybuj:
Posty (Atom)










